Czwartek, 17 Sierpnia 2017, imieniny: Jacka, Mirona złóż życzenia »
BRANŻE:  
WM.pl » Ekomazury » Mazury — moja ojczyzna
2009-09-06

Mazury — moja ojczyzna

— Zachwycili mnie Mazurzy, którzy byli niezwykle serdeczni i gościnni. Przecież my kiedyś nie mieliśmy pieniędzy. Dostawaliśmy często za darmo mleko, jajka i świeżo zrobione masło — wspomina swoje wyjazdy na Mazury Olga Lipińska.

Fot. Hanna Siudalska

— Wystarczy otworzyć pani nową książkę „Co by tu jeszcze”, by zobaczyć uśmiechniętą Olgę Lipińską nad jeziorem. Kocha pani Mazury?
— Bardzo! Mazury to moja ojczyzna! Ale bardzo martwię się o to, że kiedy Mazury staną się cudem świata, to władza miejscowa podejdzie do tego wyróżnienia jednoznacznie. Już słyszałam, że nad jakimś jeziorem ma być wybudowany luksusowy hotel. Czy ona nie rozumie, że Mazury są cudem świata dla ludzi właśnie dlatego, że obcują z naturą? I Mazury wygrywają z każdym jego zakątkiem. Szkoda mi czasu jechać do Grecji, Tunezji i diabli wiedzą dokąd. Mnie to nie interesuje. Mazury mają piękną, soczystą zieleń, lasy, jeziora. Szczególnie drogi wśród drzew mają urok. 



>>> Zobacz: Cudne Mazury giną w tartakach

— Tu się z panią zgadzam.

— Dziur jednak nie lubię. Unia dała miejscowym pieniądze na drogi, a ci zamiast łatać dziury, zaczęli wycinać drzewa przydrożne. Dziury zostały. A przecież te drzewa przydrożne tworzą piękne tunele, które są tak charakterystyczne dla urody Mazur. Boję się, że zrobią z Mazur jeszcze jedno zadeptane Zakopane. Mazury są piękne, bo są dzikie. Jeszcze są tu takie miejsca, gdzie można pływać i opalać się nago.

— Wiem, że pani lubi taki „naturalny” wypoczynek. Opalała się pani nago z Agnieszką Osiecką...
— Dawno. Jak ze zaczęliśmy przyjeżdżać na Mazury, często wszyscy opalaliśmy się nago. Dzisiaj jest z tym trudniej.

>>> Zobacz: Dzika Łyna

— A jak pani długo już kocha te swoje Mazury?
— Przyjechałam tu jak miałam osiemaście lat, więc ponad czterdzieści lat temu. Przybiliśmy tu grupą — teatrzykiem studenckim. Ale tak właściwie przywiózł nas pisarz Igor Newerly — jego syn jest naszym kolegą. Wpadłam w ten klimat. Zachwycili mnie też Mazurzy, którzy byli niezwykle serdeczni i gościnni. Przecież my kiedyś nie mieliśmy pieniędzy. Braliśmy ze sobą pięćset złotych i przez dwa miesiące dawaliśmy sobie radę. Dostawaliśmy często za darmo mleko, jajka i świeżo zrobione masło.

>>> Zobacz: Zachód słońca nad Niegocinem

— Dzisiaj też są tacy serdeczni?

— Teraz mam własny dom, ale mieszkałam u Mazurów przez siedemnaście lat — u pani Augusty Kwiatkowskiej. Nie spotkałam tak życzliwego człowieka i tak uśmiechniętego jak ona. Między innymi ona przytrzymała mnie w Krzyżach.

Pokaż Krzyże na większej mapie
Ada Romanowska
a.romanowska@gazetaolsztynska.pl


Dodaj komentarz

zgłoś nadużycie Jeannie, Utworzony: 2016-05-25 15:24:21

Ecnmeoios are in dire straits, but I can count on this!

zgłoś nadużycie Wiseman, Utworzony: 2016-05-25 08:35:52

These topics are so cosinufng but this helped me get the job done.

Edytor Sp. z o.o. informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych w komentarzach, zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania, w ciągu 24 godzin, listów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej czy też propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety. Przypominamy, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
oceń artykuł:
( 0 )      nie oceniany

Forum Ekologia

    zielona lekcja

    Przyroda Warmii i Mazur
    okiem Krzysztofa Pawlukojcia